poniedziałek, 2 stycznia 2012

Kredyt samochodowy - w jakim banku?

Kredyt samochodowy - w jakim banku?

Autorem artykułu jest Ola Kowalska



Kredyt samochodowy to jeden z popularniejszych produktów finansowych. Ciężko się dziwić, że banki prześcigają się w ofertach kredytów na zakup nowego lub używanego auta. Zysk nie jest dla nich może tak duży jak przy kredycie hipotecznym, ale możliwość zdobycia większej liczby klientów dużo wyższa.

Dzięki tak wielkie popularności kredytów samochodowych mamy do czynienia z tzw. bankami samochodowymi. Czym się one różnią od banków uniwersalnych?

Banki samochodowe to instytucje finansowe założone przez koncerny mororyzacyjne. Są to wąsko wyspecjalizowane banki, powołane do istnienia, by wspierać potencjalnych klientów w zakupie konkretnej marki samochodu. Na rynku polskim możemy spotkać np. Toyota Bank czy też Ford Bank.

Pozornie wydawałoby się, że to idealne rozwązanie. Skoro jakaś instytuacja specjalizuje się w danym produkcie finansowym, to możemy domniemywać, że jej oferta będzie najpełniejsza i najbardziej atrakcyjna dla klienta. Jednak są pewne haczyki i warunki, na które warto spojrzeć krytycznie. A mianowicie:

1. Wkład własny daje więcej możliwości - tylko osoby posiadające już własne fundusze mogą liczyć w bankach samochodowych na naprawdę dobrą ofertę.

2. Firma może być tylko jedna - decydując sie na określony bank samochodowy, jednocześnie decydujemy się również na określone auto, warto zatem rozejrzeć się za konkretnymi modelami aut danej marki, nim udamy się do takiego banku.

3. Wiek ma znaczenie - jeśli chcemy kupić auto używane, możemy mieć z tym spory problem. W grę wchodzą bowiem jedynie auta nowe lub niezbyt stare, a te zazwyczaj nie są tanie.

4. Nie ponegocjujesz - jeśli zależy nam na cenie, musimy się liczyć z tym, że nie mamy pola manewru i z bankiem samochodowym nie możemy negocjować.

Wady to nie wszytko. Muszą być przecież jakieś zalety, prawda? Ale o zaletach, jakie daje kredyt na samochód w wyspecjalizowanym banku, przeczytacie w artykule pt. Banki samochodowe.

---

Porównywarka kredytów


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Czy frank spadnie?

Czy frank spadnie?

Autorem artykułu jest anmon



Przyczyny rekordów popularności franka szwajcarskiego są dosyć oczywiste. Są nimi kłopoty krajów strefy euro oraz największego światowego giganta gospodarczego, czyli USA. To, czy frank spadnie zależy więc od rozwoju sytuacji ekonomicznej na świecie.

Franki Szwajcarskie są jedną z najbezpieczniejszych walut na świecie. Gospodarka szwajcarska jest stabilna i przewidywalna. We współczesnym świecie są to cechy na tyle pożądane, że szwajcarska waluta stała się ostoją dla inwestorów zaniepokojonych sytuacją na rynkach światowych.

Jeszcze kilka lat temu szwajcarską walutę (i to za pośrednictwem banku) kupowali głównie ci, którzy zaciągnęli kredyty we frankach szwajcarskich. Kredyt w CHF były niegdyś hitem rynkowym, ponieważ kurs tej waluty był przez lata bardzo stabilny. Wszystko zmieniło się od czasu kryzysu w 2008 roku. Wtedy frank rozpoczął swoja wspinaczkę w górę.

Dlaczego CHF wciąż się umacnia i to w dodatku w stosunku do wszystkich ważnych walut?

Pierwszą falę wzrostów w bieżącym roku spowodował kryzys w Grecji, następnie - złe dane o deficycie we Włoszech. Sytuacja zaostrzyła się jeszcze wobec trwającego do ostatnich godzin sporu wokół planu oszczędnościowego i podniesienia deficytu w USA. Sytuacja w Stanach Zjednoczonych skończyła się co prawda umiarkowanym Happy Endem, ale to nie koniec umacniania się szwajcarskiej waluty.

To co teraz sprzyja wzrostowi kursu franka to dalszy wzrost oprocentowania włoskich i hiszpańskich obligacji długoterminowych sięgających niemal 7%. Poziom taki określany jest jako graniczny i może oznaczać, ze kraj stoi u progu niewypłacalności. Mimo, że rząd włoski i hiszpański zapewnia, że sytuacja jest pod kontrolą i nie będzie potrzebna pomoc finansowa jak w przypadku Grecji, to inwestorzy nie wydają się w pełni wierzyć takim zapewnieniom. Frank będzie więc dalej się umacniał.

---

Więcej moich atykułów w kategorii Finanse znajdziesz na www.finansomania.net


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Kredyty we frankach – oprocentowanie w dół?

Kredyty we frankach – oprocentowanie w dół?

Autorem artykułu jest anmon



Eksperci doradzający od lat, jak inwestować na rynku walut, odradzają zdecydowanie wszelkie gwałtowne działania dotyczące kredytów walutowych we frankach szwajcarskich. Ich zadaniem przewalutowanie akurat w tym momencie jest decyzją nadzwyczaj nierozsądną.

Kredyt we frankach są bowiem spłacane przez wiele długich lat, a frank szwajcarski jest obecnie najbardziej przewartościowaną walutą na świecie.

Wedle starej zasady inwestorów – to co bardzo wzrosło musi kiedyś spaść, a przynajmniej się zatrzymać. Frank szwajcarski rośnie nieustannie od blisko 3 lat i zaczyna wpędzać w depresję coraz większe rzesze ludzi, co ciekawe nie tylko tych spłacających kredyty we frankach. Równie niezadowoleni są z tego stanu rzeczy szwajcarscy politycy. Narodowy Bank Szwajcarii, również jest zdania, że franka należy osłabić. Jego sięgający Himalajów kurs, może bowiem poważnie zaszkodzić szwajcarskiej gospodarce. Szwajcarzy właśnie obniżyli stopy procentowe do minimalnego poziomu i czekają jak dalej rozwijać się będzie sytuacja.

Obniżenie stóp procentowych to światełko w tunelu dla osób posiadających kredyty walutowe CHF. Obniżenie stóp pociąga za sobą bowiem obniżenie wskaźnika LIBOR, będącego jedną z dwóch składowych oprocentowania kredytu. Najczęściej do wskaźnika LIBOR 3M należy dodać marżę banku w którym jesteśmy zadłużeni i w ten sposób wyliczymy wysokość oprocentowania kredytu.

Po obniżeniu stóp procentowych przez szwajcarski bank centralny oprocentowanie kredytów zmniejszy się i kredytobiorcy nieco odetchną. No chyba że jego interwencja nie odniesie pożądanego skutku i nie zatrzyma wzrostów franka. Wielu ekonomistów jest zdania, że bank szwajcarski zareagował zbyt późno. W obecnym momencie trudno będzie osłabić franka stosując standardowe rozwiązania.

---

Więcej moich atykułów w kategorii Finanse znajdziesz na www.finansomania.net


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Ustawa antyspreadowa – uratuje czy pogrąży kredyty we frankach?

Ustawa antyspreadowa – uratuje czy pogrąży kredyty we frankach?

Autorem artykułu jest anmon



Powoli zaczynają się sprawdzać najgorsze przewidywania i okazuje się, że kurs franka szwajcarskiego moze szybować w górę właściwie bez żadnych ograniczeń. Nie byłby to dla Polaków ważki temat, gdyby nie 700 tysięcy osób, które niegdyś zaciągnęły kredyty we frankach i mogą stracić płynność finansową z tego powodu.

Z pomocą przychodzi im ustawa antyspreadowa, która czeka teraz tylko na podpis Prezydenta. Znowelizowana ustawa budzi jednak sporo kontrowersji, a niektórzy prorokują nawet, że może osobom spłacającym kredyty w CHF narobić więcej szkód niż pożytku.

Nowe przepisy nie są w żaden sposób rewolucyjne czy odkrywcze. Można nawet pokusić się o twierdzenie, że jedynie poprawiają nieco istniejące już prawo, przygotowane lata temu przez Komisję Nadzoru Finansowego. Ustawa antyspreadowa likwiduje bowiem wszelkie opłaty pobierane przez banki od tych kredytobiorców, którzy chcieli kupować franki taniej niż w banku. Różnica pomiędzy ceną franków szwajcarskich w kantorze a ceną w banku, bywa niestety bardzo duża. Aby uniemożliwić klientom zakup taniej waluty na własną rękę, banki wprowadziły np. kilkutysięczne opłaty za aneks do umowy, który zezwala na spłatę kredytu bezpośrednio w walucie, w której jest on denominowany. Ustawa antyspreadowa, która wejdzie w życie najprawdopodobniej już we wrześniu zakazuje bankom podobnych praktyk.

Sceptycy zastanawiają się jednak nad tym, co stanie się w przypadku masowego wykupywania franków przez kredytobiorców. Taka sytuacja jest oczywiście bardzo prawdopodobna, ponieważ każdy będzie chciał obniżyć nieco swoja ratę kredytową poszukując źródła tanich franków. Wzmożony popyt spowodowany przez 700 tysięcy zadłużonych osób, może powodować jedynie dalszy wzrost kursu CHF, co z kolei przełoży się na dalszy wzrost rat kredytowych.

Miejmy nadzieję, że obawy te okażą się jednak nieuzasadnione, a banki zaczną wreszcie obniżać swój spread walutowy, aby uniknąć nadmiaru pracy i kosztów spowodowanych przyjmowaniem od klientów franków zakupionych poza bankiem.

---

Więcej moich atykułów w kategorii Finanse znajdziesz na www.finansomania.net


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Chwilówki, pożyczki prywatne, kredyty bez BIK - rynek "szybkich pożyczek"

Chwilówki, pożyczki prywatne, kredyty bez BIK - rynek "szybkich pożyczek"

Autorem artykułu jest Marcin Przewrotny



Polacy żyją na kredyt, jednak z każdym kolejnym miesiącem o kredyt jest coraz trudniej i jest on dostępny tylko dla wybrańców. Nie może zatem dziwić, że rynek szybkich pożyczek rozwija się w zastraszającym tempie, a pożyczenie pieniędzy - nawet bez zdolności kredytowej - nie jest już żadnym problemem.

Problemy Włoch i Grecji, kłopoty związane z amerykańskim długiem, rewolucja na Bliskim Wschodzie - to wszystko sprawia, że światowa gospodarka przeżywa obecnie okres niepewności. A gdy na rynku panuje niepewność, korporacje "zaciskają pasa" i ostrożniej planują wydatki i inwestycje. Wszystkie korporacje, w tym także banki, które z miesiąca na miesiąc zaostrzają politykę kredytową, w efekcie czego otrzymanie korzystnego kredytu graniczy dzisiaj z cudem. No, chyba, że zarabiamy kilkanaście tysięcy złotych miesięcznie.

Problemy z otrzymaniem kredytu nie martwią jednak wszystkich. Ręce zacierają tzw. "parabanki", czyli instytucje, które udzielają szybkich pożyczek. Ale szybkie pożyczki oferowane przez firmy pożyczkowe to - wbrew powszechnej opinii - nie jedyna możliwość na zdobycie gotówki. Możliwości jest przynajmniej kilka, a niektóre z nich są naprawdę atrakcyjne. Przyjrzyjmy się zatem jak wygląda rynek "szybkich pożyczek" w Polsce!

Kredyty bez BIK, czyli szybka pożyczka... w banku!

Na początek niespodzianka. Okazuje się bowiem, że szybkich pożyczek udzielają także banki, w których są one określane mianem kredytów bez BIK. Czym są owe kredyty bez BIK? Niczym innym jak uproszczoną wersją kredytu gotówkowego, w której bank wymaga od nas minimalnej liczby zaświadczeń oraz rezygnuje ze sprawdzania naszej wiarygodności.

Choć coraz więcej banków rezygnuje z tego typu produktów na rynku wciąż można znaleźć kredyty bez BIK. I warto to zrobić, bo ze wszystkich form szybkiego kredytowania to właśnie kredyty bez BIK wydają się być opcją najlepszą i najtańszą. Szkoda tylko, że kwota takiego kredytu jest zwykle ograniczona do kilku tysięcy złotych...

Jak nie kredyt to pożyczka

Niekwestionowanym królem rynku szybkich pożyczek w Polsce są instytucje parabankowe. Ich oferta to różnego rodzaju chwilówki, pożyczki przez internet czy na telefon. Choć mają różne nazwy, pożyczki oferowane przez te firmy są tak naprawdę bardzo zbliżone. Są też przy okazji bardzo drogie.

Oprocentowanie takich "szybkich pożyczek" kilkukrotnie przewyższa oprocentowanie spotykane w bankach. Jakby tego było mało firmy pożyczkowe każą sobie dodatkowo płacić - na przykład za obsługę domową. W zamian proponują nam co prawda szybkość i wygodę niespotykaną w żadnym banku, ale trzeba za nie zapłacić naprawdę wysoką cenę.

Pożyczki prywatne w internecie

Pożyczki od jakiegoś czasu są także dostępne w internecie. Nie chodzi tu wcale o chwilówki przez internet czy podobne twory. Chodzi o pożyczki prywatne, czyli pożyczki, które można otrzymać nie od instytucji finansowej, ale osoby prywatnej.

Idea jest bardzo prosta - Ci, którzy pieniądze mają, pożyczają je tym, którzy ich potrzebują. Warunki takiej pożyczki są zwykle ustalane przez zainteresowane strony, zaś zabezpieczeniem dla pożyczającego jest weksel lub zastaw (albo to i to). Dzięki temu pożyczający otrzymuje względnie bezpieczną i korzystną inwestycję, a pożyczkobiorca stosunkowo niskie oprocentowanie.

Odmianą pożyczek prywatnych są pożyczki społecznościowe, reprezentowane w Polsce przez serwisy tj. Kokos.pl czy Finansowo.pl. Ich idea jest podobna, tyle, że tutaj na jedną pożyczkę "składa się" kilku lub kilkunastu inwestorów.

---

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl