poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Kredytu hipotecznego na starszych warunkach jeszcze tylko do końca roku!

Kredytu hipotecznego na starszych warunkach jeszcze tylko do końca roku!

Autorem artykułu jest Doradca Kredytowy



Jeszcze tylko do końca grudnia 2011 roku potencjalni kredytobiorcy mogą skorzystać z kredytu hipotecznego, gdzie bank wyliczy im zdolność kredytową na starych warunkach. Sprawdź co się zmieni!

najlepszy kredyt hipotecznyOd stycznia 2012 roku wchodzą w życie postanowienia rekomendacji S, od tego momentu banki będą wyliczały zdolność kredytową na mniej korzystnych warunkach niż do tej pory.

Zdolność kredytowa będzie naliczana dla maksymalnie 25 lat, bez względu na okres kredytowania, nawet jeśli będzie on dłuższy.

Takie rozporządzenia mogą spowodować, że nawet 20% osób starających się o kredyt hipoteczny straci do niego dostęp.

Regulacje mają na celu zmniejszenie ryzyka nie spłacania kredytu hipotecznego osób, dla których wydłużanie czasu kredytowania było często jedynym wyjściem, by taki kredyt uzyskać.

Od nowego roku 2012 dostęp do kredytu hipotecznego będą miały wyłącznie osoby zamożniejsze. Ci, którzy mają niższe dochody będą musieli zaciągnąć mniejszy kredyt lub po prostu kupić tańsze mieszkanie. Tu jednak pojawia się nadzieja, ponieważ w ostatnim czasie ceny mieszkań spadły o ok. 6%. Tendencja spadkowa spodziewana jest przynajmniej do końca tego roku.

Tak więc to ostatnie chwile, by skorzystać z kredytu hipotecznego na lepszych warunkach. Najlepszy kredyt hipoteczny powinien cechować się niskim oprocentowaniem, prowizją na poziomie 0% i niską marżą przez cały okres kredytowania, nie tylko przez kilka pierwszych lat spłaty kredytu. Nalezy pamietać, że najtańszy kredyt hipoteczny, czyli całkowity koszt kredytu, również z obowiązkowym ubezpieczeniem to nie zawsze najniższe raty.

Gdy nie jesteś pewien czy dostaniesz kredyt hipoteczny najlepiej złożyć wniosek do kilku banków i skorzystać z najlepszej oferty zaproponowanej przez bank.

---

Doradca Kredytowy


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

niedziela, 1 kwietnia 2012

Mąż zaciąga pożyczkę, żona nie odpowiada...

Mąż zaciąga pożyczkę, żona nie odpowiada...

Autorem artykułu jest Robert Grabowski



Banki i pozabankowe firmy pożyczkowe doskonale o tym wiedzą. Często jednak nie wiedzą o tym prywatni pożyczkodawcy i później nagminnie nie mogą odzyskać swoich pieniędzy.

Umowy prywatnej pożyczki zawierane są coraz częściej. Na udzieleniu prywatnej pożyczki można bowiem naprawdę dobrze zarobić, szczególnie jeżeli w umowie pożyczki jej strony określą maksymalne odsetki umowne - na poziomie czterokrotnej wartości kredytu lombardowego Narodowego Banku Polskiego. Takie maksymalne odsetki są w przybliżeniu cztery razy wyższe niż te, które dają lokaty w banku. Zysk z prywatnej pożyczki może więc być naprawdę do pozazdroszczenia, ale pod warunkiem, że pożyczkobiorca spłaci pożyczkę, lub uda się ją od niego wyegzekwować w postępowaniu windykacyjnym lub komorniczym. A to już niestety zupełnie inny temat i często – problem nie do pokonania.

Prywatnych pożyczkodawców najczęściej gubi niewiedza, nieznajomość prawa. Bardzo często podpisują umowę pożyczki z pożyczkobiorcą będącym w związku małżeńskim nie interesując się tym, czy ów ma jakieś własne dochody albo prywatny majątek ruchomy lub nieruchomy. Widzą tylko, że pożyczkobiorca wraz ze współmałżonkiem posiadają mieszkanie, samochód i myślą też, że zapewne któreś z nich pracuje, więc ze ściągnięciem pożyczki problemu nie będzie. Jest to kardynalny błąd, który zwykle kosztuje utratę zainwestowanego w pożyczkę kapitału.

Współmałżonek nie odpowiada bowiem za długi drugiego współmałżonka. I tak też na przykład, jeżeli udzielisz prywatnej pożyczki koledze, to jej egzekucja może odbywać się praktycznie tylko z jego pensji i jego odrębnego majątku, którego najczęściej nie posiada. Mieszkanie we wspólności małżeńskiej, tak jak samochód i inne rzeczy, nie może być przedmiotem egzekucji, jeżeli dłużnikiem jest tylko jedno ze współmałżonków. Tym bardziej nie będzie możliwa egzekucja pożyczki z majątku odrębnego żony pożyczkobiorcy, czyli zwłaszcza z jej pensji. Egzekucja pożyczki z majątku wspólnego możliwa będzie natomiast wtedy, gdy żona pisemnie wyrazi zgodę na zaciągnięcie pożyczki przez męża. A jeżeli będzie ona figurować w umowie pożyczki jako pożyczkobiorca solidarny, to egzekucję pożyczki będzie można prowadzić zarówno w majątku wspólnego, jak i z majątku odrębnego obojga pożyczkobiorców solidarnych.

---

kredyty mieszkaniowe


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Banki bez BIK czyli parabanki

Banki bez BIK czyli parabanki

Autorem artykułu jest Robert Grabowski



W internecie reklamują się czasem jako „Banki bez BIK’. I faktycznie, udzielają pożyczek bez sprawdzania w BIK, ale bankami nie są a pożyczki mają oprocentowane znacznie wyżej niż bankowe.

Parabanki to pozabankowe firmy zajmujące się udzielaniem pożyczek. Ze swymi pożyczkami bez BIK wychodzą do klientów, którzy nie mają co liczyć na kredyt gotówkowy w banku, ponieważ, no właśnie, mają negatywne zapisy o sobie w Biurze Informacji Kredytowej. Niespłacone kredyty lub spłacone z opóźnieniem albo wyegzekwowane przez komornika, czynią ich kredytobiorców persona non grata dla banków i to na długi okres czasu. Parabanki przygarniają takich klientów bardzo chętnie a w zasadzie istnieją niemal tylko dla nich. Czasem jednak trafia się i taka ofiara, co to nie wie o tym, że w parabanku pożyczka jest ze trzy razy droższa niż w banku i mając bankową zdolność kredytową, decyduje się na pożyczkę z parabanku, na przykład pod wpływem familijnej reklamy telewizyjnej.

To jeszcze i tak pół biedy, kiedy ktoś z musu idzie po kredyt bez BIK do parabanku czyli do „banku bez BIK”, o ile taka firma pożyczkowa faktycznie nastawiona jest na udzielanie kredytów. Niestety jednak, pod budzącym zaufanie szyldem „bank bez BIK” (dla wielu osób bank to synonim zaufania społecznego) kryją się zwyczajni oszuści nastawieni jedynie na wyłudzanie sowitych opłat pod pretekstem rozpoznania wniosku o kredyt i temu podobnych. Unikajmy więc jak ognia takich parabanków, co to żądają i to najczęściej dziwnie wysokich opłat wstępnych, rzekomo oferując dziwnie tani kredyt zważywszy, że jest to kredyt bez BIK, dla zadłużonych osób, czyli kredyt podwyższonego ryzyka. Niektóre z takich niby pożyczkowych firm, w rzeczywistości jeszcze nikomu nie udzieliły kredytu i nie mają takiego zamiaru. Pasą się zaliczkami od naiwnych osób a nieszczęśnicy nawet nie mają podstaw prawnych do żądania zwrotu wpłaconej zaliczki, gdyż prawnicy takich oszustów zadbali odpowiednią konstrukcję umowy o kredyt na niby.

---

konta firmowe


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Po wypowiedzeniu umowy kredytu hipotecznego

Po wypowiedzeniu umowy kredytu hipotecznego.

Autorem artykułu jest Robert Grabowski



Kredyt mieszkaniowy to wyzwanie dla kredytobiorcy. Zaciągany jest zwykle na wiele lat, a w tym okresie istnieje niemałe prawdopodobieństwo tego, że kredytobiorca straci pracę, przestanie spłacać raty i bank wypowie umowę o kredyt.

Wypowiedzenie umowy o kredyt hipoteczny to szczególnie dotkliwy stres. Dlatego, że kredytobiorca ( i jego rodzina) traktują już kredytowane mieszkanie jak swoje własne, mieszkają w nim już długo, przyzwyczaili się do niego. I owszem, mieszkanie w kredycie jest własnością kredytobiorcy, ale oczywiście jest też obciążone hipoteka na rzecz banku który skredytował zakup tego mieszkania. Wypowiadając umowę o kredyt, bank wzywa do zapłaty całości pozostającego kredytu wraz z dodatkowymi kosztami. Trudno sobie wyobrazić, aby kredytobiorca, który spóźniał się ze spłacaniem rat, dał nagle rade spłacić cała resztę kredytu od razu, w ciągu 30 dni.

Gdy bank wypowie kredyt, to egzekucja takiego kredytu nie poprzedzi sądowy nakaz zapłaty od którego można się odwołać. Bank bowiem jest uprawniony do wystawienia tytułu egzekucyjnego i za plecami kredytobiorcy skieruje ów do sądu a sąd nada takiemu tytułowi klauzulę wykonalności. Tylko tyle trzeba i już komornik może zacząć swą pracę. Kredytowy dłużnik żyje więc w nerwowej niepewności, bo w każdej chwili komornik może wkroczyć do akcji, zajmując wynagrodzenie za pracę (o ile dłużny kredytobiorca ma nowa pracę), samochód, ruchomości w mieszkaniu i, a jakże, samo mieszkanie też.

W przypadku egzekucji kredytu hipotecznego zabezpieczonego hipotecznie na skredytowanej nieruchomości, bank nie ma prawa przejąć jej od razu. Egzekucja z nieruchomości odbywa się poprzez jej publiczną licytację. Zanim do niej dojdzie, to nieruchomość musi zostać wyceniona przez biegłego sądowego, następnie sąd wyznacza termin licytacji. Może upłynąć wiele miesięcy i nawet ponad rok, zanim zostanie wyznaczona pierwsza licytacja nieruchomości.

Jakkolwiek niedorzecznie to zabrzmi, to jednak faktycznie kredytobiorca sam powinien przyłożyć się do ogłoszenia licytacji, aby jego mieszkanie zostało sprzedane już na pierwszej licytacji. Jeżeli tak się nie stanie, to na drugiej licytacji, cena wywoławcza mieszkania będzie znacznie niższa, co może być ze szkodą dla kredytobiorcy - dłużnika. Jeżeli i na drugiej licytacji nikt mieszkania nie kupi a bank nie przejmie nieruchomości na własność ma do tego prawo po drugiej bezskutecznej licytacji), to ponowna egzekucja z nieruchomości będzie możliwa dopiero po roku, chyba że dłużnik znajdzie nabywcę na swą nieruchomość obciążoną hipotecznie. A kredyt po terminie płatności, tak jak i każde inne zobowiązanie finansowe ma to do siebie, że każdego dnia narastają do zapłaty odsetki za zwłokę. Im dłużej taki stan będzie miał miejsce, tym trudniej będzie dłużnikowi kiedykolwiek spłacić dług.

---

leasing samochodów


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Okazje kredytowe na niby

Okazje kredytowe na niby.

Autorem artykułu jest Robert Grabowski



O bankach mówi się, że to instytucje społecznego, czy też publicznego zaufania. To chyba dlatego łatwiej im zmanipulować klienta niż innym firmom. Klienci banków, ufając im niemal bezgranicznie, często nie zachowują nawet minimum czujności, ze szkodą dla siebie.

Rosnąca konkurencja we wszystkich branżach powoduje, że firmy coraz mniej przebierają w środkach. Podobnie jest w sektorze bankowym. Ta jest, banki nie należą do wyjątków, też nieraz grają niezbyt czysto. Socjotechnika nierzetelnych reklam, zatajanie słabych stron oferty, to chwyty na porządku dziennym. Nigdy nie wiadomo, czym jeszcze zaskoczą nas bankowcy i ich agencje reklamowe, nad sztuczkami myślą naprawdę tęgie głowy. Trzeba więc mieć się na baczności, dokładnie czytać reklamy i umowy a zwłaszcza tekst drobnym i zlewającym się z tłem drukiem… Poniżej zaś kilka „standardów” ale z zastrzeżeniem, że mogą „kreatywnie” ewoluować.

1. Zaskakująco niskie oprocentowanie nominalne kredytu, marży - oczywiście każdy kredytobiorca liczy na jak najniższe, tylko może okazać się iż warunkiem korzystania z tego "przywileju" jest posiadanie w tym samym banku pakietu kilku innych produktów finansowych na co najmniej kilka lat. Chodzi np. o lokaty, o karty kredytowe. Obligatoryjnie, bez możliwości wycofania się do konkurencji.

2. Kredyt mieszkaniowy z prowizją zero procent ale znów - jest warunek. Jakiż to warunek? Ano taki, że trzeba obowiązkowo wykupić ubezpieczenia. Po skalkulowaniu okazuje się ze koszt ubezpieczenia jest wyższy niż oszczędność wynikająca z zerowej prowizji.

3. Kuszenie, mamienie w ofercie niskim oprocentowaniem kredytu z czającym się proforma (drobnym drukiem, opatrzoną gwiazdką) zastrzeżeniem, iż nie jest to oferta dla wszystkich a jedynie dla "najlepszych klientów". Nie każdy jest na dzień dobry "najlepszym klientem". "Średnio dobry klient" (a takich jest zapewne większość) oraz „klient na dorobku” zostanie potraktowany wyższym oprocentowaniem.

4. I, moim skromnym, zdaniem, żenujący chwyt polegający na wypchnięciu na pierwszy plan w ofercie niskiego oprocentowania kredytu, ale oprocentowania nominalnego a nie rzeczywistego. A to właśnie oprocentowanie rzeczywiste daje obraz, informację o faktycznym koszcie kredytu. Oprocentowanie rzeczywiste bywa ze trzy razy wyższe niż oprocentowanie nominalne. Niestety, oprocentowanie rzeczywiste jest zwykle podawane maksymalnie drobną czcionka, nieraz zlewającą się z tłem.

Ponieważ inwencja ludzka nie zna granic, więc należy brać pod uwagę to, że bankowi specjaliści od reklamy codziennie obmyślają nowe sztuczki, którymi niejednego klienta zaskoczą, niekoniecznie miło i niekoniecznie przed podpisaniem umowy. A jeżeli zabraknie im pomysłów, to podeprą się celebrytą, co za problem. I tak przecież za jego gażę zapłacimy finalnie my – klienci.

---

kredyty dla firm


Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl